Notowania gieldowe
Data otwarcia: 2018-09-21
Cena otwarci
36.5
Zmiana
-0.68
Obroty
8.21
Kurs MIN[PLN]
36.2
Kurs MAX[PLN]
37
Aktualności

Wieruszów – duży potencjał w małej miejscowości

Wieruszów – duży potencjał w małej miejscowości

Zdjęcia: Pfleiderer Group S.A.

 

Jerzy Błasiak jest tu od samego początku. Był na miejscu już 40 lat temu, gdy 12 marca 1977 r. w Wieruszowie świętowano produkcję pierwszej płyty wiórowej. Był to kamień milowy dla całego regionu i podstawa sukcesu polskiej branży meblarskiej. Należąca do koncernu Pfleiderer fabryka w Wieruszowie do dziś wyznacza nowe standardy, a także opracowuje i rozwija nowe pomysły. To również zasługa pracowników takich jak Jerzy Błasiak, którzy są wierni przedsiębiorstwu i swojemu regionowi od wielu lat.

„Pamiętam to doskonale. Mieliśmy za sobą długi dzień. Było już późno, a na zewnątrz robiło się ciemno. Gdy z taśmy zjechała pierwsza płyta, radość była ogromna. To było fantastyczne uczucie, a dla mnie także niezapomniany moment” – tak Jerzy Błasiak, jeden z 30 pracowników, którzy pracują w zakładzie od pierwszych dni oraz wieloletni dyrektor fabryki, wspomina dzień 12 marca 1977 r. – rozpoczęcie produkcji w Wieruszowie. Zakończenie trzyletniego etapu inwestycji było zarazem wstępem do niezwykłej historii przedsiębiorstwa. Już kilka miesięcy później z taśmy zjechała również pierwsza płyta laminowana. Od tego czasu rozpoczęła się też partnerska współpraca z bliźniaczym zakładem w Grajewie. Były to wówczas dwa niezależne podmioty gospodarcze. Technicznie i technologicznie były to prawie takie same fabryki i pomimo konkurencji na rynku mogliśmy świetnie współpracować na wielu płaszczyznach. Ta sytuacja ułatwiła nam wejście do koncernu Pfleiderer, co ostatecznie nastąpiło w 1999 roku. Jerzy Błasiak świetnie wszystko pamięta: „Obie fabryki dynamicznie się rozwijały, od samego początku bardzo mocno wpływały więc na rynek drzewny i meblarski w Polsce. W tamtych latach nasz wspólny udział w rynku produkcji płyt w Polsce sięgał nawet 80%”.

Wieruszów leży ok. 100 km na wschód od Wrocławia. W tamtym czasie miał tylko kilka tysięcy mieszkańców. Zakład produkcyjny znajdował się na odludziu. „Wszystko to miało oczywiście wady i zalety” – wyjaśnia konstruktor Jan Golański, który już w 1974 r. rozpoczął pracę w dziale technicznym i jest najdłużej zatrudnionym pracownikiem zakładu. „Z jednej strony mieliśmy tu mnóstwo miejsca, aby się rozwijać i rozbudowywać zakłady produkcyjne, z drugiej jednak w bezpośrednim otoczeniu brakowało mieszkań dla pracowników. Pamiętam, że na początku kursowały nawet specjalne autobusy, dowożące do nas ludzi z całej okolicy”. Aby poprawić tę sytuację, w latach 80. XX w. rozpoczęto budowę domów wielorodzinnych. W ten sposób powstało łącznie 600 mieszkań, zamieszkanych do dziś. Później lokale zostały przejęte przez towarzystwo budownictwa mieszkaniowego.

W 1999 r. firma Pfleiderer odkupiła zakłady od państwa w ramach postępującej w Polsce prywatyzacji. W kolejnych latach kontynuowano nieprzerwany rozwój fabryki. „W zasadzie nigdy nie zwolniliśmy tempa” – mówi obecny dyrektor zakładu Andrzej Wojcieszak. „Przejęcie zakładów przez firmę Pfleiderer bardzo przyspieszyło postęp technologiczny. 

Wcześniej produkowaliśmy płyty w systemie taktowym, dziś korzystamy z bardzo nowoczesnych instalacji i wytwarzamy płyty wiórowe w trybie ciągłym”. Zakłady w Wieruszowie zoptymalizowano pod kątem wielu aspektów środowiskowych i przygotowano do współpracy z rynkiem europejskim. W 2015 r. uruchomiono m.in. nowy kocioł zasilany biomasą, który umożliwia wydajniejszą produkcję energii przy niższym zużyciu paliw kopalnych. Nowa suszarnia, wyposażona w specjalne filtry, pozwoliła z kolei 20-krotnie zmniejszyć emisję pyłu. „To tylko kilka z licznych działań zrealizowanych w ostatnich latach” – opowiada Andrzej Wojcieszak. „Ekologiczna i zrównoważona produkcja jest ważnym elementem polityki naszej, firmy, ale też częścią naszej wewnętrznej motywacji. Środowisko to coś, co nas otacza i w czym żyjemy. Dlatego powinniśmy odpowiednio o nie dbać, również z myślą o przyszłych pokoleniach”. Nieprzerwany rozwój fabryki motywuje też pracowników: „Związałem z tym zakładem całą swoją karierę zawodową. Niedługo miną 43 lata” – opowiada Jan Golański. „Ciągły rozwój fabryki zawsze robił na mnie wrażenie i wciąż zaskakuje mnie na nowo. Dzięki temu praca tu jest naprawdę fascynująca. Gdybym miał dziś od nowa podejmować decyzje zawodowe, nic bym nie zmienił. Gdy pracuje się w jednym zakładzie od tak dawna, człowiek czuje się częścią wielkiej rodziny”.  podejmować decyzje zawodowe, nic bym nie zmienił. Gdy pracuje się w jednym zakładzie od tak dawna, człowiek czuje się częścią wielkiej rodziny”.podejmować decyzje zawodowe, nic bym nie zmienił. Gdy pracuje się w jednym zakładzie od tak dawna, człowiek czuje się częścią wielkiej rodziny”.  

Tekst: Artgerecht  Zwo, Jule Milbrett

X