Notowania gieldowe
Data otwarcia: 2018-08-17
Cena otwarci
36.25
Zmiana
-2.03
Obroty
4.13
Kurs MIN[PLN]
36.25
Kurs MAX[PLN]
37.4
Aktualności

Między grą świateł i powściągliwą elegancją

Między grą świateł i powściągliwą elegancją
Parter stylowego hotelu Le Méridien w pobliżu Opery Wiedeńskiej zmienił się w przyjazne, ekstrawaganckie miejsce, w którym w uroczy sposób łączy się stare i nowe, tradycję i nowoczesny styl życia. Do harmonijnej realizacji tej pełnej kontrastów koncepcji architektonicznej firmy BEHF Architects przyczyniły się również różnorodne produkty firmy Pfleiderer.

 
Tekst: Jule Milbrett Zdjęcia: © Rupert Steiner

 

Le Méridien to międzynarodowa sieć cztero- i pięciogwiazdkowych hoteli, obejmująca ponad 120 obiektów na całym świecie. Hotel w Wiedniu leży w samym centrum miasta, między Operą Wiedeńską i Muzeum Historii Sztuki, przy reprezentacyjnej ulicy Ringstraße. Ten luksusowy obiekt ma w ofercie 294 stylowo urządzone pokoje i apartamenty. „Le Méridien Vienna” rozpoczął działalność w 2003 r. Po 13 latach i zmianie właściciela nadszedł czas na odświeżenie, dlatego we wrześniu 2016 r. ten wysokiej klasy hotel zaprezentował się w całkiem nowym, wytwornym stylu.

Wszystko zaczęło się od obiadu. Architekt Stephan Ferenczy spotkał się wtedy z dyrektorką hotelu, aby porozmawiać o potencjale i możliwościach obiektu. „Szybko stało się jasne, że hotel ma wiele szans na dalszy rozwój” – wspomina szef firmy BEHF Architects. „Po pierwszych niewielkich projektach i zmianie operatora wkrótce podjęto decyzję o pełnej przebudowie parteru”.

W wyniku modernizacji powstał nowy układ komplexu budynków, obejmujący m.in. domy narożne o zabytkowym charakterze. Goście mieli w ten sposób zyskać lepszą orientację, a wnętrze ukazać swoją nowoczesność i otwartość na świat. Dotychczasowe wejście do hotelu zostało przeniesione. Z nowego wejścia gość trafia przez przestronny przedsionek z polerowanego mosiądzu do jasno oświetlonej recepcji. W tym pomieszczeniu wzrok przykuwają dzieła sztuki współczesnej, meble recepcyjne z lśniących profili mosiężnych i stonowane, pokryte lustrami kolumny. „W wyposażeniu obsługowym dla kontrastu zastosowaliśmy czarną, matową powierzchnię firmy Pfleiderer, która wygląda bardzo szlachetnie, nawet jeśli optycznie odgrywa tu rolę tła. Powierzchnia jest jedwabista i przyjemna w dotyku, co stanowi jej dodatkową zaletę, ponieważ w tej strefie klienci mają z nią bezpośredni kontakt” – wyjaśnia Stephan Ferenczy. „Struktura XTreme Matt w kolorze wulkanicznej czerni to powierzchnia, która jest niezwykle odporna i niewrażliwa na pozostawiane odciski palców i inne tłuste ślady. Gwarantuje elegancki wygląd recepcji mimo jej nieprzerwanej eksploatacji” – dodaje Christian Schneider, doradca ds. rynku obiektowego w firmie Pfleiderer.

Na końcu recepcji, nieco niżej, znajduje się przestronna restauracja, w której można zjeść śniadanie i lunch. Przeszklony dach zapewnia tu dużo naturalnego światła, a wiszące ogrody z żywymi roślinami nadają wnętrzu lekkość i przyjazność. „W trakcie całego projektu dużo pracowaliśmy z cieniem, budowaniem nastroju za pomocą światła, zróżnicowanymi strukturami i profilami oraz niuansami i wariacjami” – mówi Stephan Ferenczy. „W przeciwieństwie do chłodnej, szlachetnej elegancji recepcji, tutaj za pomocą jasnych i ciepłych powierzchni stworzyliśmy spokojną i przytulną atmosferę, w której goście naprawdę mogą się zrelaksować i odpocząć” – wyjaśnia architekt. Po dołączeniu otaczających restaurację otwartych pomieszczeń można tu również organizować uroczystości dla nawet 3000 osób.

Interesujacym rowiązaniem architektonicznym jest przekształcenie dawnej recepcji z licznymi podporami i stosunkowo nisko umieszczonym sufitem w restaurację z barem. W ten sposób powstał ciąg pomieszczeń utrzymanych w łagodnych, ciemnych kolorach, ze swobodnym i wygodnym wyposażeniem. Z przestrzeni tej można korzystać zarówno w ciągu dnia, jak i wieczorem oraz w godzinach nocnych. „Również w tych sąsiednich pomieszczeniach kontynuujemy zabawę jasnymi i ciemnymi powierzchniami, aby połączyć przytulność i elegancję” – opowiada Stephan Ferenczy. 

X